default logo
  • poezja ŚPIEWANA
  • WIERSZE
  • PŁYTY
    • KOCHAM więc JESTEM
    • BAJKA O SZCZĘŚCIU
    • Czas na RADOŚĆ – KOLĘDY NA WIOLONCZELĘ I FORTEPIAN
  • OBRAZY
    • EMOCJE
    • ANTYPORTRETY
    • obrazy ŚPIEWAJĄCE
    • obrazy WĘDRUJĄCE
    • ANTYREALIZM
  • KOMPOZYCJE
  • MUZYCZNA POEZJA PRZESTRZENNA
  • O MNIE
  • kontakt

WIERSZE

MILCZYSZ PIĘKNIEJ NIŻ KSIĘŻYC

wiem
że cisza
która jest w tobie

to tylko
zwiewny pozór
milczenia

za którym 
kwitnie
ogród dźwięków

po którym chciałabym spacerować
z cieniami zdarzeń
co się jeszcze nie stały

mimo że milczysz
piękniej
niż księżyc

przemów do mnie
proszę
muzyką gwiazd znajomych 

 

SEN BYLEJAKI

nie odchodź

twojej urody
zabraknie
makom na łące

a cisza nad jeziorem
bez echa twojego głosu
stanie się tylko pustką

popatrz

wiatr z moich włosów
bezdomny
umiera

nie odchodź
w sen byle jaki

 

NIECHCIANYCH ZDARZEŃ SMAK

wyrzuć z pamięci
niechcianych zdarzeń smak
nadzieją gwiazd sennych
ulecz chore noce
i chodź ze mną
w źródła ciszy
słońcem sytą zieleń lasów
ze mną bądź
ze mną śnij
ten sam sen

zwątpieniom okrutnym
odbierz serca przychylność
z godzin pustką upartych
zdejmij szarość trwania
i chodź ze mną
w dni skrzydlate
cudem wiosny oniemiałe
ze mną bądź
ze mną śnij
ten sam sen

zmierzchom martwym od smutków
podaruj szczęścia blask
zamień ciche zamyślenia
w nieśmiertelność marzeń
i chodź ze mną
z wiatrem serca
w radość zwiewną, nienazwaną
ze mną bądź
ze mną śnij 
ten sam sen

 

POŁAMANE ZABAWKI MĄDROŚCI

na zawsze już
cząstkę wielkiej śmierci
będę nosić w sobie

na nic się nie zdadzą
tryumfalne oszustwa

wiosny
i jesieni

cudze nadzieje
radości i zwycięstwa

obce mądrości
nieważne jak połamane zabawki

nawet echa pieśni
zagubione wśród twarzy znajomych

nie przydadzą się 
już na nic

w pół słowa
stałam się 
milczeniem

 

KSIĘŻYCOSREBRNA NOC

księżycosrebrną noc
zdejmuję z okna

i wkładam 
jak kwiat

pomiędzy kartki
szarych, pustych dni

a opuszczone
przez echa twoich wiatry

przygarniam swoich dłoniach
i przemieniam w sny

 

BYĆ JAK WIATR

zgłębić nareszcie
własną 
tajemnicę

wyrwaną z ciszy
jak słowa
z milczenia

i trwać rozumniej
pełniej
i bezpieczniej

w czasie upartym
co w gwiazdy
się zmienia

i już nie pragnąć
nie tęsknić
i nie śnić

o wielkich
pięknych
mądrych zamyśleniach

już tylko
być
jak wiatr

obłędnym tańcem
oszukać
marzenia

 

PIĘKNY OD ZACHWYTU

są w Tobie
wschody i zachody słońca

pragnienie
radości wieczornej

słowa
te najważniejsze

i muzyka
gwiazd

zielony wiatr
znad rzeki

i cisza
znajoma

jesteś piękny
od mojego zachwytu

 

NOCE NAJPIĘKNIEJ NIEPRZESPANE

kim jesteś?

I dlaczego
chcesz mówić do mnie
muzyką gwiazd znajomych

o wędrówkach
w nieskończoność

o księżycowych źródłach
radości, nadziei i ciszy

o najpiękniej nieprzespanych
skrzydlatych nocach

i zwiewnych od uniesień
porankach

kim jesteś?

 

KALECTWO ROZUMU

wybrani
 spośród wielu

żeby widzieć
słyszeć
czuć
rozumieć

żeby umierać
wiele razy

upokorzeni bezsilnością
i świadomością
kalectwa
rozumu

studiujemy wytrwale
własną nieudolność

 

ŁASKA ŚMIERTELNOŚCI

wyszliśmy
z wielkiej ciszy

z dłońmi
ciężkimi
od przedwiecznej radości

i w zdumieniu
oswajaliśmy
gwiazdy znajome

niemą muzyką
zabłąkanego w naszych oczach
nocnego przestworu

kiedyś
na początku
wielkiego bezczasu

a teraz
po wędrówce bez celu
po zdarzeniach nieprzyjaznych

boleśnie obcy światu
który kochaliśmy milczącą miłością
świadomi porażki

pokornie prosimy
o łaskę śmiertelności

 

ZAPALASZ  TĘCZĄ MÓJ SEN

ty
zapalasz tęczą mój sen
sen o szczęściu, co nigdy tak prawdziwie
nie chciał przyśnić się nam

ja 
patrzę jak radość w nim drży
i blaskiem dobrych słów
ożywiam go

pójdziemy brzegiem nocy
rozdawać gwiazdom ciszę
muzyką kochać księżyc
w naszych oczach roztańczony

pójdziemy w zieleń wiosny
uczyć kolorów kwiaty
drzewom tłumaczyć wiatry
te znad łąki i znad lasu

ty…

pójdziemy w strugach słońca
błękitem karmić ptaki
godzinom przypiąć skrzydła
do lotu w nieznane

pójdziemy nieostrożnie
w sens nagłych rozweseleń
zachwyceń rozśpiewanych
pieśnią serca i nadziei

ty…

 

POSŁUCHAJ CISZY

posłuchaj ciszy
po słowach zbyt śmiałych

co chciały marzeniom
dać życie prawdziwe
i sensem napełnić 
puste dni

posłuchaj słońca
kapiącego z liści

jak brzęk złotych monet
hojnej jałmużny
rzuconej niedbale
na nasz ból

posłuchaj nocy
gwiezdnej muzyki

co dobrym obłokiem
ociera z naszych twarzy
smutek, zwątpienie
samotność

 

DLA CIEBIE ZGASIŁABYM SŁOŃCE

dla ciebie zgasiłabym słońce
nieprzyjaznym cieniom na przekór
gdybyś tylko chciał, gdybyś tylko chciał
dzielić ze mną blaski świec

dla ciebie zdjęłabym urodę z maków
i rozwiesiła ją na swoich włosach
gdybyś tylko chciał, gdybyś tylko chciał
patrzyć na mnie jak na łąkę

dla ciebie zebrałabym całą ciszę z gwiazd
i włożyła ją w twoje ręce
gdybyś tylko chciał, gdybyś tylko mógł
zrobić z niej sensu kształt

 

ŚWIAT WIECZORNEGO ZACHWYCENIA

nasz świat
zbudowany
z wieczornego zachwycenia

jest nietrwały
jak uroda maków

moja łza
cień twoich rąk
i uśmiech

którym boisz się
uśmiechać do mnie

czują się w nim niepewnie
ale jednak dobrze
jak nigdzie indziej

 

W DRODZE DO GWIAZD

w drodze do gwiazd
zabrakło słów
i cisza pobladła
od światła w twoich

jak zwiędłe liście
opadły szare dni
i radość jak ogród
zakwitła nadzieją

może jeszcze zdarzy się
niecodzienność niebolesna
może już nie starczy win
naszym dłoniom świętokradczym

w drodze do gwiazd…

zima gdzieś na polach śni
sen o wiośnie i konwaliach
białe z żalu czyjeś łzy
anioł smutku zmienił w prawdę

w drodze do gwiazd…

 

NIESKOŃCZONOŚĆ ZACHWYCENIA

wszystkie piękne słowa
zostały już powiedziane

kiedyś
komuś

dla nas 
została już tylko cisza

i nieskończoność
zachwycenia

 

MIŁOŚĆ

miłość
jeszcze nie nazwana
pogrążona w mroku
zajaśnieje blaskiem świec
gdzieś nad ranem

może
dla nas kształt odnajdzie
zaprowadzi w radość
nasze wątłe cienie
chore od niespełnień

miłość- nieuchwytna jak wiatr
zaczajona za snem
obłaskawi szarość w nas

miłość – jeszcze boi się słów
niepewności i klęsk
obcych światów przyszłych dni


w smugach światła widzę twoją twarz
zabłąkaną w gwiazdach i w nadziejach
wielkie echo małych, dobrych słów
sennie krąży wokół nas

 

NIECODZIENNOŚĆ


smutkom zamkniemy szczelnie drzwi
i usiądziemy przy herbacie
za progiem kończy się nasz świat
w którym tak dobrze nam

za okno wyrzucimy klucz
do nieprzyjaznych, szarych dni
zegarom wykradniemy czas
i roztrwonimy go w blasku gwiazd

zieloną ciszą stół przykryję
a ty zapalisz kilka świec
i odpłyniemy w niecodzienność
z kilku małych, dobrych słów

na ścianach porozwieszam cienie
marzeń, co może dziś się spełnią
i wymyślimy sobie sen
w którym miłość zdarza się

 

BOCHEN BYLEJAKOŚCI


może to właśnie ty
jesteś tym
który zna język ciszy

i rozumie szelest 
spadających gwiazd
zwątpienia

może to właśnie ty
pójdziesz za mną
nie pytając dokąd

i bochen bylejakości
przemienimy
modlitwą milczenia

w niecodzienność

 

POMILCZEĆ CIEKAWIE

chciałabym z tobą pomilczeć ciekawie
i światłem z twoich oczu zapalić w gwiazdach noc
z cieniem twoich dłoni spacerować po tęczy
nad szarością, zwątpieniem, codziennością i mgłą

i na twoim uśmiechu poszybować w nieznane
być powietrzem i wiatrem, ciepłym deszczem w ogrodzie
zazielenić się wiosną i  rozpachnieć się sadem
rozbajecznić się łąką, być piosenką i snem

chciałabym z tobą pomilczeć ciekawie….

zaprzyjaźnić się z majem i zatańczyć z nim wiosnę
i zaśpiewać z nim zieleń smutnym drzewom nad stawem
opowiedzieć o ptakach pustym jeszcze gałęziom
i pogrążyć się w ciszy jeszcze ciepłej od słów

chciałabym z tobą pomilczeć ciekawie………………………….

I zapomnieć o strachu, o cierpieniach i klęskach
utraconych nadziejach, roztrwonionych marzeniach
i zapomnieć o walce z czasem, z pustką i z mrokiem
z przemijaniem wieczornym, z bezradnością i złem

chciałabym z tobą pomilczeć ciekawie………………………….

 

JAK TO JEST

tyle twarzy – uśmiechów roztrwonionych
i nieważnych spojrzeń
i godzin byle jakich, martwych dni i zdarzeń
i zgiełku kroków pospiesznych nadaremnie

tyle rąk – i tyle zbędnej ciszy 
w puste noce kapie z nich
i tyle światła, które blaskiem nie umiało być
i tyle obcych dźwięków i hałasu zbędnych słów

jak to jest – że tylko z twoich dłoni cisza
tyle treści ma
że tylko z twoich oczu światło blaskiem jest
że tylko twoich kroków echa sercem słyszę

jak to jest – że nawet kiedy jesteś gdzieś daleko
jesteś ze mną
twojej obecności muzyka mnie wypełnia
i tyle dajesz mi – nawet gdy nie dajesz nic

nawet wtedy, kiedy nie patrzę w twoją stronę
widzę twoją twarz
twój głos koncert we mnie gra
i wszystkie wielkie, ważne sprawy małe są

 

 

ZAPATRZENIE, ZASŁUCHANIE


kilka słów, kilka nut
zapach wiosny roześmianej

zapatrzenie
zasłuchanie
zachwycenie

jakieś święto, jakiś koncert
i nieważnych kilka słów

kilka 
wierszy
tobie dam

 

może serca starczy nam
żeby znowu kochać wiatr

i żeglować
gdzieś po chmurach
i marzeniach

włosom nocy przypiąć księżyc
łące rozdać zieleń traw

przyjąć w siebie
błękit nieba
i blask gwiazd

 

dam ci sen, piękny sen
radość dawno nie doznaną

dobrą ciszę
pełną treści 
i kolorów

i nasycę głód twych dłoni
pustkę z oczu zdejmę ci

i nadzieją
pomaluję
każdy dzień

 

 

NAUCZ MNIE KOCHAĆ ŁĄKĘ

naucz mnie kochać łąkę
naucz mnie pięknie śnić
naucz mnie wiosny, naucz mnie słońca
naucz mnie marzyć – i bądź ze mną

nie nasza zasługa
i nie nasza wina
że znienacka wiosna przyszła

w radość nas wrzuciła
jak w głęboką wodę
przestraszeni i bezradni

naucz mnie kochać łąkę…………………………………..

mamy wspólną łąkę
całą łąkę nieba
taniec nocy i śpiew gwiazd

dłonie zdjęte z ciszy
pełnej zachwycenia
w twarzach mamy ten sam blask

naucz mnie kochać łąkę……………………………………….

chwila zamyślenia
chwila zapatrzenia
i już ogród marzeń kwitnie

łąka wiośniejąca 
kolorami śpiewa
wiatr we włosach radość tańczy

naucz mnie kochać łąkę………………………………….
 

 

POKOCHAJ WIATR

pokochaj wiatr, pokochaj deszcz
i pozwól wiośnie w siebie wejść
a wtedy ja zatrzymam czas 
pozbieram ciszę i blask z gwiazd

z przyszłości twojej zdejmę lęk
dopiszę treść i kolor dniom
niechcianych zdarzeń nieprzyjazność
odrzucę w niepamięci mrok

pokochaj wiatr ……………………………..

spojrzeniom wrogim, przykrym słowom
odbiorę moc i siłę złą
pokonam strach, wymyślę radość
we włosach nocy znajdę trwania sens

pokochaj wiatr ……………………………..

zakwitnie radość, zaśpiewa sad
i przez ogrody przejdzie sen
nauczy się jak o nas śnić
pozorem prawdy sycić serca głód

pokochaj wiatr ………………………………..

i będzie maj i będzie galop
w przestrzeń bez końca i początku
i wiatr  we włosach będzie grał
symfonię z barw, kwiatów i traw

pokochaj wiatr ………………………………..
 

 

JESZCZE ZIMA NA POLACH

jeszcze zima na polach
pełna mrozu stodoła
a już radość się skrada
i nieśmiało nas woła

zanim wiosna znowu stanie się
zanim maj roztańczy się po sadach
zdejmę z twojej twarzy smutek
z dłoni zapomnienie
i kolory oczom wyśnię

jeszcze pusto w ogrodach
jeszcze ciemno nad rzeką
ale serce już śpiewa – 
wszystko zdarzyć się może

        zanim wiosna znowu stanie się ……………

po ugorach niedługo
ciepłe wiatry powieją
i zbajeczni się łąka
i zakwitnie nadzieją

        zanim wiosna znowu stanie się …………….

słońce z wiatrem zaśpiewa
po jeziorach i stawach
jeszcze dzień, jeszcze chwila
wszystko zdarzyć się może
 

 

ZARAZIŁEŚ MNIE WIOSNĄ

zaraziłeś mnie wiosną
ciepłym wiatrem znad rzeki
tajemnicą poranków
zagubionych gdzieś w lesie

zaraziłeś mnie pędem
i galopem po łąkach
na obłokach skrzydlatych
po marzeniach –  do słońca

zaraziłeś mnie szczęściem
upragnionym, nieznanym
zaraziłeś radością
i zachwytem z twych dłoni

 

CZAS NA BŁĘKIT, CZAS NA ZIELEŃ

zima smutkiem zanudziła sady i ogrody
szare domy i ulice połykają radość z nas
a my tacy snom potrzebni, wiecznie szczęścia głodni
i z zegarów roztargnionych wykradamy czas

czas na błękit, czas na zieleń
na obłoków zradośnienie
i na łąki zasłuchanie
w słońce i blask

na rozdanie wiatru drzewom
na pojenie ciszą stawów
czas kolory niecierpliwe
wlać w wiosny dzban

z zaspanego kalendarza spadły puste dni
po ogrodach zapachniało tańcem i nadzieją
jakiś uśmiech, dobre dłonie, czyjaś twarz znajoma
obiecują cuda, czary, kolorowy czas

czas na błękit, czas na zieleń ……………………………………….

popatrz – niebo gdzieś nad nami śmieje się gwiazdami
galopują zachwycenia i bezpańskie sny
chwytaj chwile i marzenia, przypnij skrzydła dniom
radość, szczęście niespodziane, jak jabłka rwij

czas na błękit, czas na zieleń ……………………………………….

 

DZIEŃ SIĘ CZAI ZA PORANKIEM

dzień się czai za porankiem
wszystko będzie zwykłe, jasne, proste
zostań w moim śnie nad ranem
w świecie cudów ze mną chwilę zostań

przypnij skrzydła martwym nocom
i nadzieją pobłogosław ciszę
zostań w moim śnie nad ranem
w świecie cudów ze mną chwilę zostań

szare dni na stołach, noce roztrwonione
powiędłe piosenki, dawno nie śpiewane
połamane skrzydła leżą gdzieś w piwnicy
mogą jeszcze latać, ale z kim i po co…

dzień się czai za porankiem ……………………………………………..

rozstrojone skrzypce milczą gdzieś na strychu
w popękanych strunach chorych dźwięków echa
oczy głodne blasku, w dłoniach więdnie cisza
i tylko nadzieja szumi gdzieś po lasach

dzień się czai za porankiem ……………………………………………..

obojętne twarze, wielkie, ważne sprawy
smutni, szarzy ludzie z zachłanności chorzy
więcej, więcej, więcej, szybciej, taniej, sprytniej
dokąd tak się spieszysz – przecież łąka kwitnie

dzień się czai za porankiem ………………………………………………

 

KSIĘŻYC NA WSPÓLNYM NIEBIE

na ile ciemnych, pustych nocy
wystarczy mi światła
z twojego uśmiechu

na ile dni bezbarwnych, szarych
wystarczy kolorów
radości z twych dłoni

gdzieś daleko jest twój świat
obcy fotel, stół i krzesło
jakieś drzwi, pusta sień
i za oknem obcy ogród

ale mamy przecież ten sam sen
ten sam księżyc na wspólnym niebie
ten sam deszcz, wspólną wiosnę
i motyle na łące

z dni jak z chlebów rozkrojonych
wypadły godziny
samotne i chore

godziny zwiędłe, szare, smutne
kalekie sekundy
z tęsknoty pobladłe

może przyjdziesz do mnie dziś
brzegiem snu, skrajem nocy
wołam cię, proszę przyjdź
i zamieszkaj w moim śnie

we śnie radość, tańczy maj
pieśń szaloną śpiewa wiatr
słońce marzy razem z nami
że zwiośnieje się na łące

i już stale będziesz blisko
gdzieś obok marzenia
gdzieś obok wspomnienia

i w każdej chwili zamyślenia
będą się błąkać echa
twojego uśmiechu

wreszcie sen przyśnił się
ten, co długo nie chciał przyjść
nie budź mnie, ze mną śnij
i nie pozwól nocy skończyć się

we śnie radość, tańczy maj
pieśń szaloną śpiewa wiatr
słońce marzy razem z nami
że zwiośnieje się na łące

 

MILCZĄCEJ MIŁOŚCI

przynosimy dziś w darze 
Twej milczącej miłości
z hałasu zdarzeń ocalone
zamyślenia

ciszę wytchnień wieczornych 
i blask lampy nad stołem
co pomaga nam przemijać
radośniej

przynosimy też 
ciężar 
umierania
w noce długie
bolesne
udrękę zwątpień
niechcianych
i całą naszą 
ludzką
bezradność

nie prosimy Cię Boże
żebyś spełnił pragnienia
których chaos nam życie
pomniejsza

tylko pozwól się kochać
Twoją wolę wypełniać
i podaruj nowej wiośnie
przyjaźń łąki

i napełnij nadzieją
szarość dni byle jakich
smutnym drzewom 
obiecaj nową zieleń

i zamieszkaj w milczeniu
dobrych wiatrów znad rzeki
i zegarów nieprzyjazność
pobłogosław zapomnieniem

nie prosimy Cię Boże
żebyś spełnił pragnienia
których chaos nam życie
pomniejsza

tylko pozwól się kochać
Twoją wolę wypełniać
i  podaruj nowej wiośnie
przyjaźń łąki

przynosimy też 
pełne ręce radości
bo po długiej wędrówce
zbliżyliśmy się
do Ciebie
dałeś nam poznać
miłość
i pozwoliłeś
tęsknić do niej

 

POGODZIĆ SIĘ Z DESZCZEM

trzeba będzie nam znowu
pogodzić się z deszczem
i odnaleźć twarz własną
sprzed zdarzeń niechcianych

i na nowo zrozumieć
świecy nocny taniec
co w cieniach nieskończonych
pozwala nam marzyć

o nowym
pięknym
mocnym
jasnym życiu

i znowu żyć – jak Feniks
wstydząc się popiołów
i znowu spotkać ciszę tak znajomą
pod starym dębem w parku

i znowu  umierać
od nadmiaru
milczącej miłości

 

ZAPATRZENI W MROK

zapatrzeni w mrok
wciąż mijamy się
obojętni, smutni, źli

w zwykłych, szarych dniach
w tłumie małych spraw
coraz mniej wygodnie nam

sen
piękny sen
nie chce wciąż
do nas 
przyjść
świat
pustych dni
uparcie trwa

może uda się 
obłaskawić żal
i powrócą dobre dni

będzie cieszył deszcz
koncert rannych mgieł
który jesień dla nas gra

sen
piękny sen
………………………

może tylko słów
wciąż brakuje nam
wyzwolonych z nocnych trwóg

żeby jeszcze raz
odkryć w blasku świec
zagubiony kiedyś sens

sen
piękny sen
…………………………………

 

BOŻE ZNAD ŁĄKI

Boże znad łąki
Boże znad lasu
prosimy dzisiaj Cię

daj sercom miłość
daj dłoniom pokój
daj słońce szarym dniom

Boże znad rzeki
Boże znad jezior
prosimy dzisiaj Cię

daj uśmiech twarzom
kolory kwiatom
daj radość dzieciom swym

daj urodę makom, daj niepokój trawie
marzenia o świcie i zielone sny
daj szczęście samotnym, daj śmiałość nieśmiałym
przyjaciół niechcianym, daj drzewo ich cień

Boże znad łąki
Boże znad lasu
prosimy dzisiaj Cię

daj cele drogom
domy ulicom
okrętom cichy port

Boże znad łąki
Boże znad jezior
prosimy dzisiaj Cię

daj tym co mają
daj tym co pragną
i wszystkich zrozumieć chciej

daj słowa nieduże, kochane jak wiosna
niecałkiem już nowe – tak dobrze je znasz
daj ciszę stokrotkom, daj wierzbom płaczącym
dość deszczu i wiatru na sto dużych łez… 

 

DZIĘKUJĘ CI BOŻE

dziękuję Ci Boże
za wierzby przy drodze
cień malwy za oknem
za wiatry znad rzek

dziękuję za maki
za chabry, kąkole 
za błękit i zieleń
za ciszę wśród drzew

niepewni wciąż, zagubieni, mali
szukamy Ciebie w niepokojach dnia
rozrzutni w słowach, niepozorni w czynach
a jednak chcemy podziękować Ci…

w pośpiechu wciąż śnimy nasze sny
wśród obcych twarzy, nieznajomych słów
w ulicach godzin przemijamy dziś
a jednak chcemy podziękować Ci…

zdumieni światem, który nam stworzyłeś
przepychem sosen i bogactwem traw
oszołomieni, zachwyceni wiosną
tak bardzo chcemy podziękować Ci

dziękuję Ci Boże………………………………………………………..

 

JESTEŚ MOJĄ MĄDROŚCIĄ


Boże jesteś miłością
jesteś moją mądrością
jesteś cieniem wierzby przy drodze

jesteś moją tęsknotą 
za jedyną wolnością
jesteś łąką i rosą w ogrodzie

jesteś moją radością
roztańczoną o świcie
jesteś kroplą deszczu na szybie

jesteś moją nadzieją
najwspanialszą nagrodą
leśną ciszą wplątaną w igliwie

jesteś moją nagrodą
jesteś moim zwycięstwem
blaskiem słońca i trawą

jesteś we mnie i ze mną
jesteś przy mnie na zawsze
chcę poznawać Cię stale od nowa

 

ZDĄŻYĆ KOMUŚ MIŁOŚĆ DAĆ

pokonaj własny
ból i łzy
bo trzeba iść
wciąż trzeba iść

i radość nieść
i miłość dać
spragnionym ludziom
smutnym, tak jak ty

ich głos – to przecież Twój głos
ich smutek – to smutek Twój
bo każdy człowiek to Ty
z inną twarzą, innym głosem – Ty

wstań, zarzuć szal
i otwórz drzwi
bo trzeba iść
wciąż trzeba iść

i spieszyć się
tak spieszyć się
by zdążyć 
komuś miłość dać

ich głos – to przecież Twój głos
ich smutek – to smutek Twój
bo każdy człowiek to Ty
z inną twarzą, innym głosem – Ty

 

MIEJSCA W NIEBIE JEST DOŚĆ

dlaczego tak bardzo się spieszysz
przecież miejsca w niebie jest dość
dlaczego tak bardzo się martwisz
że zmęczony Bóg zamknie twój raj jak sklep

a On naprawdę na ciebie poczeka
nie wyśmieje, że nie wiesz jak iść
i na pewno wszystko zrozumie
nie bój się, nie bój się, nie bój się!

a On pamięta, że cię stworzył z miłości
nie po to, żeby twoją bezradnością bawić się
każdą twoją łzę zamieni w radość
nie bój się, nie bój się, nie bój się!

choćbyś nawet niczego nie rozumiał
i nie wierzył w to, w co wierzyć każą ci
On na pewno ci wszystko wybaczy
nie bój się, nie bój się, nie bój się!

a On przecież nie pozwoli ci zabłądzić
wśród przedmiotów, złych zdarzeń i kłamstw
i poczeka, aż twoja dusza do nieba dorośnie
nie bój się, nie bój się, nie bój się!

dlaczego tek bardzo się spieszysz
przecież miejsca w niebie jest dość…

 

STWORZYCIELU ŚWIATŁA I CISZY

Boże
Ojcze Wszechmogący
stworzycielu światła i ciszy

naszych klęsk
zwycięstw
i codziennej rozterki 

bądź pochwalony

w zieleni łąk
czerwieni maków
i błękitach
oczu znajomych

bądź pochwalony

w uśmiechu przechodnia
dłoni otwartej
i Słowie

co może dla mnie
też 
się stanie

 

SYCI I SZCZĘŚLIWI

my – syci i szczęśliwi
w przyjaźni ze światem
niepodzielni panowie
małych, śmiesznych wzruszeń

wielcy, piękni i mądrzy
swoich zalet pewni
w zwątpienie zapadamy 
ze zmrokiem

czy te ręce 
drapieżne
są moje?

czy te usta
krzyczące
są moje?

czy ten śmiech
bezmyślny
i słowa bez treści

są moje?
moje?

w deszczu z nieba opadła
na ogrody jesień
słońcem po brzegi pełne
liście drzewom pomarły

w dobrowolnej ofierze
złożyły czerwień maki
i łąka nad strumieniem
powiędła i zbladła

za ręce 
drapieżne
– moje

za usta
krzyczące
– moje

za mój śmiech
bezmyślny
i słowa bez treści

umarło
kolejne
lato

 

CZAS NA RADOŚĆ

to już czas – tak to czas
by nauczyć się śmiać
czas na radość – bo Bóg się urodził

to już czas – tak to czas
na kolędy wśród gwiazd
czas uwierzyć, że Słowo się stało

Bóg wybaczył nam dziś niegościnność i złość
obojętność, zwątpienie, niestałość
odnalazł gdzieś w nas słońca ślad, kilka barw
i obudził marzenia ospałe

chcemy dzisiaj Ci dać kłótni, sporów, kłamstw kres
i nienawiść na przyjaźń przemienić
w świecie wojen i zła, w zimie serc chcemy dziś
Twą miłością się z ludźmi podzielić

przychodzimy z ciemności i z dalekich rozpaczy
żeby poznać Twą miłość, w ludziach braci zobaczyć
i powrócić do światła, które kiedyś znaliśmy
i na nowo uwierzyć i na nowo zaistnieć

to już czas – tak to czas
by nauczyć się śmiać
czas na radość – bo Bóg się urodził…

 

CUD WYDARZY SIĘ

sporów dość, kłótni dość
przecież wszystkich ludzi
wreszcie kochać trzeba

porzuć gniew, porzuć żal
wtedy cud
wydarzy się

śpiewajmy klaszcząc głośno w ręce
o kiedyś w ubogiej stajence
urodził się chłopiec
Bóg – a człowiek, tak jak my

ludziom dobrym, ludziom złym
ten sam Bóg pozwolił żyć na ziemi
kochaj wrogów i przyjaciół
wtedy cud wydarzy się

piękny świat, smutny świat
ciągle ma nadzieję na twą radość
kochaj wiatr, kochaj śnieg
wtedy cud wydarzy się

śpiewajmy klaszcząc głośno w ręce…

 

IDZIEMY DZIEŃ PO DNIU

idziemy dzień po dniu
wciąż bliżej, bliżej gwiazd
idziemy dzień po dniu 
do Ciebie, Ojcze nasz

kilka klęsk, kilka łez, których wstydzisz się dziś
i zmęczenie istnieniem codziennym
i ten smutek, bo dziś znów ktoś kocha Cię mniej
i niepokój przybliża nas też

jakaś twarz, jakieś drzwi, pamiętane od lat
czyjeś dłonie przyjazne i głos
i ten liść, co już opadł nasycony jesienią
deszcz za oknem przybliża nas też

idziemy dzień po dniu…

 

COŚ OPRÓCZ GWIAZD

znowu jeden dzień
wymknął nam się z rąk
kilka pięknych chwil
umarło zbyt młodo

na ekranach czasu
grają o nas film
o zachłannych rękach
zagniewanych twarzach

a przecież Ty, Boże 
nas kochasz od lat
i wszystko rozumiesz 
i wszystko chcesz dać

oswajamy nadzieję
wędrując samotnie
przez dni i godziny
przez smutek i ból

szukamy spełnienia
i ciągle wątpimy
czy w niebie nad nami
jest coś oprócz gwiazd

a przecież Ty, Boże 
nas kochasz od lat
i wszystko rozumiesz 
i wszystko chcesz dać

przywrócimy istnienie
nieprześnionym snom
nauczymy milczenia
nieprzyjazne słowa

obmyjemy z łez
zapłakany świat
damy śpiewać prawdzie
która mieszka w nas

bo przecież Ty, Boże 
nas kochasz od lat
i wszystko rozumiesz 
i wszystko nam dasz

 

NA STRUNACH BIAŁYCH DNI

zima, zima dookoła
śpij maleńki, jestem tu
śnieg już przykrył to, co kiedyś
było brzydkie, smutne, złe

a wiatry z siedmiu mórz
zagrają Ci
na strunach białych dni
muzykę snu

a księżyc – srebrny łgarz
opowie Ci
że szczęście było w nas
że widział je

a w ciszy słychać już
uśmiechy gwiazd
po mlecznej drodze w noc
wędruje czas

zima, zima dookoła…

 

OJCZE NOCY BEZSENNYCH

Boże, Ojcze nocy bezsennych
i wieczorów chorych od skarg
popatrz na moje małe serce
i płacz razem ze mną w ten zły, martwy czas

nad nadzieją, co jeszcze do mnie nie przyszła
i nad smutkiem, co w pustych dłoniach dojrzewa
nad zwątpieniem, żalem i rozterką
nad pragnieniem szczęścia cichego

wybacz chaos codziennej udręki
szarych godzin i minut zbyt długich
wybacz myśli bolesne od tęsknot daremnych
wybacz – nie taka chciałam być

za snem zaczajoną samotność
może znowu uda się obłaskawić
i odrzucić daleko za zmierzch
obojętność, co jak drzazga boli

wtedy zapalę w gwiazdach noc
i ciszę rozwieszę po ścianach
słowa rzucone byle jak 
może na miłość do Ciebie poskładam